program

Największym „błędem” PO jest to, że podobnie jak inne „partie” nie jest normalną partią tylko jest kreaturą medialną pozbawioną reprezentatywności, legitymizacji, obywateli, a co za tym idzie również programów i kompetencji.

co z ogrzewaniem ? czy da się jakoś zrobić instalację przyszłościowo w sensie że teraz na paliwo stałę a w przyszłości zmienić na jakieś odnawialne

co do garażu to nie koniecznie jakaś wiata wystarczy + jakąś gospodarczą
z jakiego rodzaju cegły budować dom ?

Tak jak PiS i PO i Nowoczesna i Kukiz nie mogą mieć żadnych programów, bo nie mają ludzi, którzy takie programy mogliby napisać, wprowadzić i ich wdrożenie kontrolować. Takie programy mogą tworzyć tylko partie obywatelskie i powszechne mające w swoich szeregach setki tysięcy aktywnych i kompetentnych obywateli w każdej gminie, w każdej wsi, w każdym powiecie, w każdym wieżowcu lub ulicy. Jak w Niemczech, gdzie do dwóch głównych partii należy 1,2 mln obywateli.Trochę ponad milion członków CDU-CSU w przeszło 80-milionowym kraju uważa Pan za sukces i stan do naśladowania? Obawiam się, ze ludzie nigdzie nie chcą być członkami partii, ale chcą jedynie, aby te partie rządziły zgodnie z ich interesem. Czlonkowie partii zas na całym swiecie, to cwaniaki i karierowicze i taka wybrali droge kariery i awansu społecznego. Nie ma się co na nich obrazać z tego tytułu. Problem naszych politykow jest tylko taki, ze ich poziom elementarnej odpowiedzialności związanej z ich obowiazkami jest zerowy, a więc i praca w interesie kraju i naszym osobistym jest taka niedostateczna. A tak się dzieje, bo ich wyborcy, czyli społeczeństwo, maja zerowy instynkt obywatelski. Cokolwiek by Pan złego napisał o polskich partiach, a ja bym się z tym zgodzila – kto kazał tym rzeszom wymóżdżonych, egoistycznych i nieodpowiedzialnych głupków głosować na Kukiza i na PiS? Żeby pokazać czerwona kartke PO? Na złość babci odmrozili sobie uszy? Niestety, ale my mamy…No i nie mogę się nadziwić, ze obdarza Pan zaufaniem partie tak zdemoralizowaną pozbawioną wszelkiego instynktu państwowego, odpowiedzialności i zwyczajnej uczciwości, jak PSL.
W Polsce te kreatury medialne udające partie mogą mieć co najwyżej zbiory wyświechtanych sloganów zamiast programów i być co najwyżej punktem telewizyjnego programu. Wyłączysz telewizor lub przełączysz program, to tych kreatur nie ma. I „wojny polsko-polskiej” tyż nie ma.12 maja 2015 Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka do ustawy o Trybunale Konstytucyjnym zostaje zgłoszona i przegłosowana poprawka dodająca art. 135a, umożliwiający wybór pięciu sędziów TK przez Sejm VII kadencji.
27 maja 2015 Ustawa o Trybunale Konstytucyjnym została uchwalona przez sejm a poprawki Senatu przyjęto 25 czerwca 2015r.
stąd ta data 25 czerwca.
Właśnie ta poprawka była kluczowa dla sprawy i dzięki niej
8 października poprzedni Sejm – przy sprzeciwie PiS – wybrał pięciu nowych sędziów TK. na podstawie tej uchwały. Trzej sędziowie zostali wybrani w miejsce tych, których kadencja wygasała 6 listopada, czyli w trakcie kadencji poprzedniego Sejmu; dwaj pozostali – w miejsce sędziów, których kadencja wygasa 2 i 8 grudnia, czyli w trakcie kadencji obecnego Sejmu.
23 października posłowie PiS zaskarżyli ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, ale 10 listopada wycofali swój wniosek, bo zdecydowali się na nowelizację ustawy. Nie dziwi cię dlaczego? ( informuję cię – dlatego że wpadli na pomysł wykorzystania tej ustawy by zgłosić swoich 5 sędziów nagłaśniając że poprzedni wybór był nieważny bo naruszał konstytucję – bali się że ich nowe ustawy dotyczące wyboru będą blokowane jest – kierowane do TK)
Wniosek do TK ponowili posłowie PO i PSL. (właśnie po to by uniemożliwić PiS wykorzystanie tej ustawy w opisany powyżej sposób)
PiS powonień poczekać na wyrok TK dotyczący ustawy. Jak wiadomo tego nie zrobił arbitralnie oceniając swymi ekspertami że wybór PO był nieważny i wybrał swoich 5 sędziów na podstawie ustawy (tej w oparciu o którą PO dokonało swego wyboru)
Może zrozumiałeś teraz jak to było i dlaczego komisja wiedeńska nie mogła wydać innego wyroku jaki wydała.
To jest główny „błąd” wszystkich tak zwanych „partii politycznych”. Są to tylko medialne wydmuszki z paroma medialnymi pajacami i  room escape skorumpowanymi łajdakami, ale bez programów i ludzi. Jedynym odstępstwem od tej reguły jest PSL, który jako tako ma cechy i zasługuję na miano partii politycznej. Ale ten ewenement też się nie rozwinął w III RP tylko został przejęty chłopską tradycją z poprzednich epok. Chociaż też prędzej czy później zniknie. Bo Polska nie jest demokracją i nie potrzebuje ani obywateli, ani normalnych partii politycznych. To jest dyktatura medialnych kreatur partyjnych.

Advertisements

efekt

Nie tracąc czasu, tydzień po zalaniu zabrałem się za izolację ściany, czyli przyszła pora na wielką akcję z dysperbitem. Wielka bo poszło coś około 200 kg tego mazidła. Martwiłem, się że będzie lipa z pogodą, że będzie padać itp, a tutaj cały tydzień cieplutko więc myślę, że ściana zdążyła wyschnąć na tyle by nie było z tym później problemów.Bardzo długo zastanawiałem się nad wyborem pomiędzy xps a styropianem. Pytanie było, czy warto odżałować tego ponad tysiaka i dać xps? Ostatecznie wygrał styropian z właściwościami wodoodpornymi o grubości 10 cm. Jego plusem było to, że miał frezy, dzięki czemu fajnie się go układało.
Styro postanowiłem kleić na piankę, wiodącego producenta – nie była to tania impreza, bo moja rzeczywista wydajność nijak się miała do tej podawanej na opakowaniu Zużyłem w sumie 7 puszek. Styro oprócz ceny w moim przypadku miał jeszcze jedną przewagę nad xps – wymiary. Płyty układałem pionowo i dzięki temu nie musiałem nic docinać, jedynie w narożach.Następnie w ruch poszła folia kubełkowa 1,5 m wysoka w rolkach po 20 m. Jej główne zadanie to ochrona styro przy zasypywaniu, chociaż pewnie też i samą ścianę przed wodą ochroni Trochę z tym zabawy miałem, ale myślałem, że będzie gorzej – na szczęście  pogotowie kanalizacyjne Ursynów   nie jest ona ciężka i jakoś dało się tym manewrować.W jeden weekend uporałem się z tym etapem. Porównując to do poprzednich działań to była to robota bardzo lekka i przyjemna – szybko idzie, materiał nadzwyczaj lekki i widać szybko jakieś efekty.
Na tygodniu dwa razy podjechałem wieczorem i zagruntowałem ścianę roztworem wody z dysperbitem w proporcji 1:1. Na początku miałem plan, że zrobię to takim ciśnieniowym rozpylaczem ogrodowym i lipa – za gęste to dalej było i nie chciało lecieć
Do pomocy zaciągnąłem fatra i drugą połówkę. Bardzo sprawnie nam poszło, jak na pierwszy raz i w cały dzień położyliśmy dwie warstwy na obydwu stronach ściany. Na następny dzień podjechałem i położyłem jeszcze trzecią warstwę na ścianie zewnętrznej – planowałem poprawić tylko miejscami, ale tak dobrze mi szło, że machnąłem wszędzie. Kolejny etap zakończony sukcesem.

poprawić

przed wakacjami machnąłem kolejną drugą warstwę na powierzchni domu i połowy garażu. Garaż za każdym razem jakoś nie idzie mi na rękę i tym razem musiałem poprawiać jedną ścianę – dobrze że były zrobione tylko 3 metry pierwszej warstwy. Niedzielę poświęciłem z rodziną na zrobienie przedwakacyjnych zakupów, tak aby nie ganiać za wszystkim na tygodniu.A tak prezentują się dwie warstwy bloczków. Jak już pisałem jest ona zrobiona na kleju do płytek, nierówności pionowe korygowałem małymi klinami do płytek – chciałem, aby tym razem wszystko było bardzo dokładnie i równo wykonane Z wakacji wróciliśmy w ostatnią środę września. Pogoda zrobiła się mało optymistyczna, w nocy pojawiały się pierwsze przymrozki, więc wiedziałem że nie ma się co obijać i trzeba się uwinąć jak najszybciej, bo nigdy nie wiadomo jaka będzie pogoda. Sobota 7 rano zjawiam się na działce z kolejnym planem do wykonania Na szczęście pogoda dopisuje jak na październik – człowiekowi nie pali słońce w głowę a i nie jest na tyle zimno, że musi być ubrany w dwie warstwy.
Co do planu to dzień ma się zakończyć zalaniem bloczków betonem – wstępnie beton zamówiony na 13-14 tak aby spokojnie ogarnąć wszystko przed nocą, bo o 19 to już się robi całkowicie ciemno. Ściana jest już prawie gotowa, brakuje tylko gdzieniegdzie szalunków i niektóre trzeba jeszcze poprawić. Dodatkowo trzeba jeszcze ustawić i zazbroić trzy stopy pod słupy: dwa są od frontu i jeden przy podcieniu od strony salonu. No i trzeba uporządkować trochę ten bałagan.
Na 11 byłem umówiony z fatrem, co by pomógł ogarnąć tą trąbę słonia (czyt. pompa). Koło południa wykonuję telefon do betoniarni, aby upewnić się że nie zapomnieli o moim zamówieniu i podać szczegóły co chcę aby przywieźli w tych swoich ogromnych beczkach. Pani poinformowała mnie, że ekipa będzie tak między 15 a 16 bo była jakaś obsuwa co mnie oczywiście troszkę zmartwiło, ale cóż tak musi być. Godzina 13 spokojnie sobie z fatrem dłubiemy i przyjeżdża pompa i się chce rozkładać. Sobie myślę, że coś nie gra bo przecież 15 min temu dyspozytorka mówiła, że będą później. Okazało się, że chłopaki pomylili uliczki i że na ulicy obok też będą zalewać pustaki szalunkowe, więc się zawrócili.
Ostatecznie u nas byli grubo po 17 więc trzeba było się mocno sprężyć. Podział zadań był taki, że ja zalewam i walczę z trąbą a tata z łatą w ręku stara się zawibrować beton. Oczywiście operator pompy twierdzi, że nie trzeba bo to się samo zawibruje, ale kilka ruchów łatą i trzeba było dołożyć betonu, nie dużo, ale zawsze lepiej mieć porządnie zawibrowane niż z pustkami w środku. W jednym miejscu wywaliło szalunek i powiem szczerze, że walka z napływającym betonem nie była łatwa. W trakcie roboty, dowódca pompy pyta ile tego pomiary wentylacji    mam zamówione, na co ja odpowiadam, że 12,5 kubika, a on że to pewnie nie starczy bo to co zalewali przed nami też było 10 palet takich samych bloczków jak nasze i poszło 14 kubików a i też nie mieli żądnej stopy do lania. Nie ugiąłem się i w drugiej gruszce przyjechało tyle ile wyliczyłem na początku – ostatecznie zostało około 0,5 kubika.
Jak już było ciemno to kończyliśmy gładzić wierzchnią warstwę, tak aby była równiutka i dobrze przygotowana do kolejnych warstw muru (bloczki z betonu komórkowego).
Wypoczęty i gotowy na nowe wyzwania w czwartek pojawiłem się na budowie. W trzy dni ułożyłem pozostałe dwie warstwy bloczków, przygotowałem szalunki naroży i miejsc połączenia ścian wewnętrznych. Wykonałem również szalunek na garażu (garaż mam 10 cm niżej niż resztę domu).

producent

Rozmawiałem z producentem tych bloczków i zaleca on pierwszą warstwę wykonać na zaprawie, co do kolejnych to podobno jak kto woli, że można po prostu układać, a jak ktoś się obawia, że się poprzesuwają, to można je łączyć np klejem do płytek (lub innym podobnym specyfikiem) – mowa tutaj o spoinie poziomej, bo w pionie mają one zamki. Zdecydowałem, że pierwsza warstwa na gotowej zaprawie z worka i minimum kolejną na kleju do płytek, z resztą się zobaczy czy będzie to stabilnie wyglądać.
Ławy mimo dobrych chęci wyszły nie na jednym poziomie – jest odchyłka rzędu 2-3 cm, przez co było trochę więcej roboty przy układaniu pierwszej warstwy. A oto pierwsze sztuki już na zaprawie (zacząłem od naroża w które wyszło najwyżej):Po jednym dniu były ustawione naroża domu i mniej więcej dwie ściany (do garażu nie miałem serca) – mowa oczywiście o pierwszej warstwie . Ciężko było w miejscach, gdzie musiało być więcej niż 1 cm zaprawy, bo bloczek nie ma zbyt wielkiej powierzchni złącznej i każdego musiałem podpierać klinami. W takich miejscach worek zaprawy wystarczał na ułożenie 2-3 bloczków, więc było z tym trochę babraniny:Po kolejnym dniu można powiedzieć, że pierwsza warstwa na powierzchni domu była zrobiona
Następny weekend był nierobotny (przynajmniej nie mam zdjęć) i przyznam, że nie pamiętam dlaczego, czyżby to był weekend z rodziną spowodowany deszczową pogodą?

decyzja

Zanim zabrałem się za ściany fundamentowe wykonałem kilka dodatkowych prac. Przez pierwszy tydzień raz dziennie podlewałem ławy – kilka osób się dziwiło, że po co, że nie trzeba, ale ja stwierdziłem, że na pewno nie zaszkodzi – tym bardziej, że było bardzo ciepło. Następnie przyjechały bloczki na ściany fundamentowe. Długo się zastanawiałem z czego robić ścianę, czy z bloczków betonowych, czy z bloczków szalunkowych. Ponieważ betoniarnia, od której brałem beton również zajmowała się produkcją bloczków szalunkowych wybrałem właśnie tą metodę.
Z wyliczeń wychodziło mi, że potrzebuję około 11 palet, czyli o jedną paletę więcej niż się mieściło na samochodzie – ostatecznie zamówiłem 10 palet i jak się później okazało został mi na sam koniec dokładnie jeden cały pustak i kila połówek
Zamówiłem w końcu garaż blaszak 3×5, co już powinienem dawno zrobić, aby większości pierdół nie wozić cały czas samochodem. Montaż garażu trwał jakąś godzinę, a ja byłem przekonany, że to pół dnia potrwa Chłopaki za drobną opłatą od razu zakotwili go w ziemie i przynajmniej  udrażnianie kanalizacji  jedną sprawę miałem z głowy. Oczywiście kolejne prace to zagospodarowywanie garażu, zwiozłem to co było tymczasowo w piwnicy przechowywane, nawet jakiś regalik się znalazłbyłem wtedy pełen optymizmu, że może uda się dokończyć stan zero do planowanych przez nas wakacji . Wakacje mieliśmy zaplanowane na 15.09 i już teraz wiem, że było to nie realne założenie. Pomyliłem się mniej więcej o połowę, czyli zostało do tego czasu wykonane 50% prac martwi mnie to, że jak tak dalej pójdzie z moim planowaniem to wprowadzimy się za 3 lata, a nie za 1,5 – tak jak obecnie planuje Ach ten mój wrodzony optymizm
Przejdźmy do konkretów, czyli do bloczków szalunkowych. Bloczki okazały się całkiem równe i nawet wytrzymałe, jedynie trzeba uważać, aby nie traktować je zbyt mocno młotkiem ciesielskim, bo się mogą odłamać końcówki (tak też się stało u mnie zaraz na początku). Ułożyłem sobie kilka sztuk na “sucho” jak by to było i wiedziałem, że najważniejsze będą dwie pierwsze warstwy, że muszą być bardzo równie wykonane, prawie jak przy pierwszej warstwie ytonga. Oto moja próba (jeszcze widać młotek ciesielski):

Ja się zdecydowałem na bloczki szalunkowe głównie ze względu na krótszy czas wykonania i brak konieczności babrania się w zaprawie, a z kalkulacji jakie zrobiłem wychodziła mi ta metoda drożej o kilka stówek.

W drugim tygodniu od zalania zacząłem pozbywać się szalunków i w życiu się nie spodziewałem, że tyle z tym będzie roboty. W między czasie trochę popadał deszcz i ziemia zaklinowała deski, a i resztki betonu wyrzucane za szalunek nie ułatwiały pracy (wcześniej już o tym pisałem. Zeszło z tym cały tydzień.
Później w jeden weekend udało mi się wysmarować dysperbitem boki ławy. Zrobiłem tak jak producent zalecał, czyli najpierw grunt i później dwie warstwy. Oczywiście przy tym wszystkim trochę się ubrudziłem, ale na szczęście po dłuższym szorowaniu schodzi i nie ma po tym śladu.

działki

Wszystko zależy na kogo trafisz… Być może sprzedający założył, że klient będzie się targował i uwzględnił w cenie jakąś kwotę na upust? A może komuś zależy na sprzedaży/ spieszy się i bierze pod uwagę pójście na kompromis? A jeśli u kogoś ziemia “leży naprawa sieci wodociagowej odłogiem i jeść nie woła”, to będzie trzymał się pewnej kwoty jak tonący brzytwy…
Nie spróbujesz negocjować ceny, to się nie dowieszmi zostały jeszcze działki do sprzedania….
tez chciałam jak najwięcej  za nie…..i tak leżaly, leżały, klienci przychodzili i odchodzili, bo ciągle moja cena była za wysoka naprawa sieci wodociągowej .
nie patrz czy działka spada o 12% czy o 19.
jedż do nich i powiedz ile możesz za nią zapłacić.Ja miałem przeznaczone 100 tys. na zakup “dobrze położonej” działki.
Kupiłem za 180 tys. wymarzoną.
Sprzedałem inną działkę oraz dobry samochód, aby to wszystko wykończyć i to była moja najlepsza decyzja w życiu, oprócz poślubienia mojej żony
daj im 3-5 dni na zastanowienie,nie więcej.
i tyle,jak się nie zgodzą ,to szukaj dalej i nie trać czasu

Jeśli chodzi o biura nieruchomości, to trochę straciłam nadzieję. Jak parę lat temu kupowałam mieszkanie, to korzystałam z usług kilku biur, ale trafiałam praktycznie na same nieprofesjonalne osoby (mówiłam np. że warunkiem koniecznym, bez którego nie mogę się obejść jest ogrzewanie miejskie, a i tak przysyłali mi oferty z ogrzewaniem elektrycznym czy gazowym). W końcu sama znalazłam mieszkanie w internecie naprawa sieci wodociągowej bezpośrednio od właściciela. cena działki, którą obserwuje i tak spadła już o 12% w porównaniu do ceny wyjściowej, co sugerowałoby, że jednak właścicielom zależy na sprzedaży. Pytanie tylko czy przełknęliby spadek o kolejne 25%, no ale jak nie zapytam to się nie dowiem

skansen

Np. tereny pod budowe opresyjnego dla kobiet panstwa a takze indoktrynacji dzieci oddano jako pierwsze – juz na poczatku lat 90-tych. („kompromis” , religia)., konkordat.. Potem poszlo pelna para budownictwo, a glownie przenoszeniem aktow wlasnosci. Szkoda slow, klawiatury… A teraz placz i zdziwienie w trzech dziewiatkach jaki jest ten PiS i jakie glupie spoleczenstwo…
Trzeba bylo nie wysmiewac przeciwnika i nie straszyc nim maluczkich a traktowac powaznie, bo jak widac zadna wladza nie jest dana na zawsze a przeciwnik nie tyle smieszny co grozny. Margines, ktory ma dzis wladze, gdyz polityczne/intelektualne elity oraz IV Wladza III RP byly ‚glupie’, jak to przytomnie zauwazyl prof. M.Krol.
Glupie/bez wyobrazni, zajete konsumpcja i soba, a nie Polska i Polakami, niezdolne do pelnienia obowiazkow ELITY na poziomie elementarnym.
Wiec za ‘elity’ nad Wisla robia dzis Blaszczak, Brudzinski, Jaki, Kepa, Macierewicz, Ziobro, Kurski, Lichocka, Karnowscy, Ziemkiewicz, Sakiewicz, Kania, itd. Jak sie porowna to co powiada papiez Franciszek z tym co prawil przez 25 lat papa z JP II, to widac ze dziela ich intelektualnie/aksjologicznie lata swietlne.
Wojtyla mial mentalnosc wikarego z Wadowic z XVIII wieku, feudalnego swiata Pana, Wojta i Plebana. Teza, że autorem polskiego skansenu jest akurat Kościół Katolicki oraz, że PiS i KK jest ostoją Endecji jest na wyrost. To nie KK bowiem posługuje się decyzjami administracyjnymi do kształtowania sytuacji prawnej obywateli i w konsekwencji nie jest w ogóle zadaniem KK stanie na straży praworządności. Bezpośrednio zachowywanie się wyznaczone ramami przepisów prawa materialnego i proceduralnego przy poszanowaniu przepisów Konstytucji RP. Gdyby nawet uznać, że jest inaczej to KK jest jedną z milionów osób i instytucji, które są w równym stopniu odpowiedzialne za stosowanie się do przepisów prawa i Konstytucji RP. Sprawa i praktyka PRL dot. ustawy z 20 marca 1950 r. o przejęciu przez państwo dóbr martwej ręki, poręczeniu proboszczom oraz Funduszu Kościelnym w swojej treści była analogiczna do tzw. dekretu Bieruta z 26.X.1945r. Państwo przejęło na podstawie i wbrew w.w ustawom generalnie prawie wszystkie grunty. Komasując grunty PRL także w wymiarze majątkowym stał się państwem totalnym, kontrolującym całą własność. Komuniści przejmując całą własność i całą władzę jednocześnie też przejęli też niektóre postulaty z programu Endecji i twórczo je rozwinęli tworząc ramy do dalszych czystek etnicznych na terenie Polski. Wydaje się jednak że Komunistom bliżej było w tym względzie partiom opierającym się na ideologii rasowej niż narodowej, gdyż nienawiść klasowa jest bliższa nienawiści rasowej niż ideologii narodowej. W III RP natomiast państwo w gruncie rzeczy nie było w stanie odwrócić przemian własnościowych, ani zrekompensować podmiotom prawa tych strat, które były wynikiem bezprawia, także w ramach obowiązującego w PRL porządku prawnego. Zadaniem komisji kościelnych było jedynie zawarcie ugód, a więc komisje były organami nie tyle swoistej mediacji, co właściwie koncyliacji, jako że KK jest też podmiotem prawa międzynarodowego, a instytucja koncyliacji jest instytucją prawa międzynarodowego. Jak wiadomo ten sam tryb procedowania odnosił się też do regulowania stosunków majątkowych z innych wyznań i religii. W tym kontekście nie ma więc z pewnością żadnego pola do oskarżania KK o autorstwo skansenu, realizację endeckiego programu, tym bardziej że endecka ideologia była skierowana przeciwko feudalizmowi. Warto pamiętać, że endecka ideologia była też skierowana pierwotnie przeciwko establishmentowi i grupom społecznym, które współpracowały z zaborcami i robiły pod zaborami interesy. Ideologia ta więc w równym stopniu była skierowana przeciwko interesom mniejszości narodowych ze szczególnym uwzględnieniem Żydów, jak i ziemiaństwa oraz warstwy szlacheckiej w Polsce. Warto jednak pamiętać, że inne ideologie stały za fizyczną eliminacją przeciwników endecji. W tym sensie znana teza Czesława Miłosza, że partia jest kontynuacją ONR-u jest i tak daleko idącym uproszczeniem, choć takie postacie jak W. Jaruzelski lub B. Piasecki uznały prymat wodza, czyli ówczesnego ZSRR, a swoją rolę widziały w charakterze lojalnych wasali.
Dlatego tak chetnie zamordowal TEOLOGIE WYZWOLENIA – ‚Solidarnosc’ Ameryki Lacinskiej – do spolki z J.Ratzingerem, swoim wspolnikiem  escape room Warszawa  z Kongregacji Doktryny Wiary’kiedys Swietej Inkwizycji. Stajac sie tak chetnie wspolnikiem oprawcow Ludu Bozego Ameryki Lacinskiej (detale w Wikipedii pod haslem ‚operacja condor’)
Teologia Wyzwolenia uksztaltowala zas pape Franciszka.
Jak sie wie, ze Ameryka Lacinska (i Afryka) to dzis CENTRUM KATOLICYZMU, a Europa (w tym GLOWNIE Polska) to jego MARGINES, to szukania wsrod ofiar indoktrynacji KK K. Wojtyly (poczynajac od kardynalow i biskupow) alternatywy dla spoleczenstwa obywatelskiego nie da sie skomentowac.