decyzja

Zanim zabrałem się za ściany fundamentowe wykonałem kilka dodatkowych prac. Przez pierwszy tydzień raz dziennie podlewałem ławy – kilka osób się dziwiło, że po co, że nie trzeba, ale ja stwierdziłem, że na pewno nie zaszkodzi – tym bardziej, że było bardzo ciepło. Następnie przyjechały bloczki na ściany fundamentowe. Długo się zastanawiałem z czego robić ścianę, czy z bloczków betonowych, czy z bloczków szalunkowych. Ponieważ betoniarnia, od której brałem beton również zajmowała się produkcją bloczków szalunkowych wybrałem właśnie tą metodę.
Z wyliczeń wychodziło mi, że potrzebuję około 11 palet, czyli o jedną paletę więcej niż się mieściło na samochodzie – ostatecznie zamówiłem 10 palet i jak się później okazało został mi na sam koniec dokładnie jeden cały pustak i kila połówek
Zamówiłem w końcu garaż blaszak 3×5, co już powinienem dawno zrobić, aby większości pierdół nie wozić cały czas samochodem. Montaż garażu trwał jakąś godzinę, a ja byłem przekonany, że to pół dnia potrwa Chłopaki za drobną opłatą od razu zakotwili go w ziemie i przynajmniej  udrażnianie kanalizacji  jedną sprawę miałem z głowy. Oczywiście kolejne prace to zagospodarowywanie garażu, zwiozłem to co było tymczasowo w piwnicy przechowywane, nawet jakiś regalik się znalazłbyłem wtedy pełen optymizmu, że może uda się dokończyć stan zero do planowanych przez nas wakacji . Wakacje mieliśmy zaplanowane na 15.09 i już teraz wiem, że było to nie realne założenie. Pomyliłem się mniej więcej o połowę, czyli zostało do tego czasu wykonane 50% prac martwi mnie to, że jak tak dalej pójdzie z moim planowaniem to wprowadzimy się za 3 lata, a nie za 1,5 – tak jak obecnie planuje Ach ten mój wrodzony optymizm
Przejdźmy do konkretów, czyli do bloczków szalunkowych. Bloczki okazały się całkiem równe i nawet wytrzymałe, jedynie trzeba uważać, aby nie traktować je zbyt mocno młotkiem ciesielskim, bo się mogą odłamać końcówki (tak też się stało u mnie zaraz na początku). Ułożyłem sobie kilka sztuk na “sucho” jak by to było i wiedziałem, że najważniejsze będą dwie pierwsze warstwy, że muszą być bardzo równie wykonane, prawie jak przy pierwszej warstwie ytonga. Oto moja próba (jeszcze widać młotek ciesielski):

Ja się zdecydowałem na bloczki szalunkowe głównie ze względu na krótszy czas wykonania i brak konieczności babrania się w zaprawie, a z kalkulacji jakie zrobiłem wychodziła mi ta metoda drożej o kilka stówek.

W drugim tygodniu od zalania zacząłem pozbywać się szalunków i w życiu się nie spodziewałem, że tyle z tym będzie roboty. W między czasie trochę popadał deszcz i ziemia zaklinowała deski, a i resztki betonu wyrzucane za szalunek nie ułatwiały pracy (wcześniej już o tym pisałem. Zeszło z tym cały tydzień.
Później w jeden weekend udało mi się wysmarować dysperbitem boki ławy. Zrobiłem tak jak producent zalecał, czyli najpierw grunt i później dwie warstwy. Oczywiście przy tym wszystkim trochę się ubrudziłem, ale na szczęście po dłuższym szorowaniu schodzi i nie ma po tym śladu.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s