poprawić

przed wakacjami machnąłem kolejną drugą warstwę na powierzchni domu i połowy garażu. Garaż za każdym razem jakoś nie idzie mi na rękę i tym razem musiałem poprawiać jedną ścianę – dobrze że były zrobione tylko 3 metry pierwszej warstwy. Niedzielę poświęciłem z rodziną na zrobienie przedwakacyjnych zakupów, tak aby nie ganiać za wszystkim na tygodniu.A tak prezentują się dwie warstwy bloczków. Jak już pisałem jest ona zrobiona na kleju do płytek, nierówności pionowe korygowałem małymi klinami do płytek – chciałem, aby tym razem wszystko było bardzo dokładnie i równo wykonane Z wakacji wróciliśmy w ostatnią środę września. Pogoda zrobiła się mało optymistyczna, w nocy pojawiały się pierwsze przymrozki, więc wiedziałem że nie ma się co obijać i trzeba się uwinąć jak najszybciej, bo nigdy nie wiadomo jaka będzie pogoda. Sobota 7 rano zjawiam się na działce z kolejnym planem do wykonania Na szczęście pogoda dopisuje jak na październik – człowiekowi nie pali słońce w głowę a i nie jest na tyle zimno, że musi być ubrany w dwie warstwy.
Co do planu to dzień ma się zakończyć zalaniem bloczków betonem – wstępnie beton zamówiony na 13-14 tak aby spokojnie ogarnąć wszystko przed nocą, bo o 19 to już się robi całkowicie ciemno. Ściana jest już prawie gotowa, brakuje tylko gdzieniegdzie szalunków i niektóre trzeba jeszcze poprawić. Dodatkowo trzeba jeszcze ustawić i zazbroić trzy stopy pod słupy: dwa są od frontu i jeden przy podcieniu od strony salonu. No i trzeba uporządkować trochę ten bałagan.
Na 11 byłem umówiony z fatrem, co by pomógł ogarnąć tą trąbę słonia (czyt. pompa). Koło południa wykonuję telefon do betoniarni, aby upewnić się że nie zapomnieli o moim zamówieniu i podać szczegóły co chcę aby przywieźli w tych swoich ogromnych beczkach. Pani poinformowała mnie, że ekipa będzie tak między 15 a 16 bo była jakaś obsuwa co mnie oczywiście troszkę zmartwiło, ale cóż tak musi być. Godzina 13 spokojnie sobie z fatrem dłubiemy i przyjeżdża pompa i się chce rozkładać. Sobie myślę, że coś nie gra bo przecież 15 min temu dyspozytorka mówiła, że będą później. Okazało się, że chłopaki pomylili uliczki i że na ulicy obok też będą zalewać pustaki szalunkowe, więc się zawrócili.
Ostatecznie u nas byli grubo po 17 więc trzeba było się mocno sprężyć. Podział zadań był taki, że ja zalewam i walczę z trąbą a tata z łatą w ręku stara się zawibrować beton. Oczywiście operator pompy twierdzi, że nie trzeba bo to się samo zawibruje, ale kilka ruchów łatą i trzeba było dołożyć betonu, nie dużo, ale zawsze lepiej mieć porządnie zawibrowane niż z pustkami w środku. W jednym miejscu wywaliło szalunek i powiem szczerze, że walka z napływającym betonem nie była łatwa. W trakcie roboty, dowódca pompy pyta ile tego pomiary wentylacji    mam zamówione, na co ja odpowiadam, że 12,5 kubika, a on że to pewnie nie starczy bo to co zalewali przed nami też było 10 palet takich samych bloczków jak nasze i poszło 14 kubików a i też nie mieli żądnej stopy do lania. Nie ugiąłem się i w drugiej gruszce przyjechało tyle ile wyliczyłem na początku – ostatecznie zostało około 0,5 kubika.
Jak już było ciemno to kończyliśmy gładzić wierzchnią warstwę, tak aby była równiutka i dobrze przygotowana do kolejnych warstw muru (bloczki z betonu komórkowego).
Wypoczęty i gotowy na nowe wyzwania w czwartek pojawiłem się na budowie. W trzy dni ułożyłem pozostałe dwie warstwy bloczków, przygotowałem szalunki naroży i miejsc połączenia ścian wewnętrznych. Wykonałem również szalunek na garażu (garaż mam 10 cm niżej niż resztę domu).

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s